Rachu-ciachu i trzasnęłam dwa komórkowce. Wczoraj jeden, dziś drugi. Oba z materiału tapicerskiego, oba z frywolitkami, które czekały w szufladzie na "lepsze czasy". No i się doczekały ;)
Jeden dla mnie, drugi dla Sis.
Po namyśle do fioletowej frywolitki doczepiłam ćwiek z bursztynowym oczkiem. Ale aparat stwierdził, że czas naładować baterie, więc zdjęcie będzie później...
Hihi super:* Normalnie możesz szyć rękawice kuchenne:D Albo takie łapki do garnków:D Spryciulo Ty:D
OdpowiedzUsuńAle fajowe, oryginalne i w ogóle świetna robota!!!
OdpowiedzUsuńA ten materiał to chyba Ci ukradnę - tak mi się strasznie podoba hehe:-)
WOW! Ale cudeńka!
OdpowiedzUsuń